Charge d'affaires Ukrainy Oleh Kuts na pytania Polskiego Radio o to, jakiego wsparcia by oczekiwał od państw NATO dla jego kraju, zaznaczył, że "czasami mija bardzo dużo czasu między deklaracją a faktycznym przesłaniem broni na Ukrainę". - Polska nie anonsuje, nie deklaruje, a robi. I tego też oczekujemy od państw Zachodu - podkreślił.
- A jak ktoś mnie pyta, czego oczekujemy, to najpierw broni, po drugie broni i po trzecie broni - stwierdził. W następnej kolejności, jak mówił, "konsekwencji, by nie było możliwości obchodzenia sankcji przez Rosję". - Bo widzimy, jak to wszystko działa, i czasami trzeba doprecyzować te sankcje - ocenił.
Oleh Kuts, zapytany o decyzje, które zapadły podczas szczytu NATO w Madrycie,ocenił, że "ta postawa NATO, którą widzimy, to też nie stało się w jednej chwili, w jeden moment, tylko wskutek konsekwentnego wsparcia Polski". - Ja jestem przekonany, że to właśnie postawa Polski od pierwszych dni pomogła światu i silnym państwom Zachodu bardziej stanowczo nas wspierać - powiedział.
Dyplomata mówił też, że Ukraina "oczekuje wsparcia w strefie zwalczania dezinformacji". - Widzimy tę aktywizację, widzimy fake newsy rozprzestrzeniane również w innych państwach, by skłócić narody. Bo oni widzą to wsparcie i widzą w tym zagrożenie - zaznaczył.
Charge d'affaires Ukrainy przyznał, że cel, jakim jest uświadamianie Zachodowi, co dzieje się na Ukrainie, spełnia m.in. wystawa pt. "Za wolność naszą i waszą", która kilka dni temu została otworzona w Warszawie. Ekspozycja, na której prezentowany jest zniszczony rosyjski sprzęt wojskowy, powstała dzięki współpracy resortów obrony Polski i Ukrainy oraz dzięki wsparciu Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.
- Bardzo dziękujemy panu ministrowi Michałowi Dworczykowi za pomoc przy organizacji tej wystawy, bo jak zawsze Polska pokazała, że jest liderem. Tak było od pierwszej chwili, gdy zaczęła się wojna, gdy Polska i Polacy otworzyli też swoje serca i domy, gdy nie czekali, czy UE lub ONZ coś zdecydują - mówił Oleh Kuts.
Ukraiński dyplomata zaznaczył, że "prezentowana w Warszawie wystawa "to naprawdę świetny pomysł, by zademonstrować, że druga armia na świecie nie jest taka silna i gdy działamy razem, to możemy ją pokonać". - Chcemy też tę wystawę prezentować w innych państwach Zachodu, których przywódcy mianowali się liderami UE, czy europejskiego kontynentu, ale w działaniach tego nie pokazywali - podkreślił.
- By pokazać, że to jest rzeczywistość, w której żyjemy, że dla Rosji nie ma granic i że jeśli jej nie pokonamy, to pójdzie dalej - wyjaśnił. Dodał, że "kiedy jesteśmy razem, to rosyjska broń może być w Europie, ale tylko jako eksponat".
Więcej: Polskie Radio