• A-
    A+
  • Osobom z wadami wzroku
  • Polski
  • Українською
Andrij Deszczycia dla Wschodnik.pl: „Strona ukraińska i polska intensywnie pracują nad tym, co łączy oba kraje”
14 wrzesień 2016 11:57

http://wschodnik.pl/publicystyka/item/7756-andrij-deszczycia-strona-ukrainska-i-polska-intensywnie-pracuja-nad-tym-co-laczy-oba-kraje.html

 Ambasador Ukrainy w Polsce Andrij Deszczycia podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy był bardzo zajęty. Towarzyszył ukraińskiej delegacji rządowej – premierowi Wołodymyrowi Hrojsmanowi  i wicepremier Iwannie Kłympusz-Cyncadze. Pan ambasador znalazł jednak czas dla „Wschodnika”. W ekskluzywnym wywiadzie Andrij Deszczycia opowiedział, jakie są teraz relacje między Ukrainą i Polską, jaki wpływ może mieć na to film „Wołyń” i co zrobić z kolejkami na granicy.

– Panie Andriju, jak można scharakteryzować teraz ukraińsko-polskie stosunki?

– Obecnie i polska, i ukraińska strona zaczęły intensywniej pracować nad tym, by pokazać, że więcej nas łączy niż dzieli. Faktycznie istnieje bardzo wiele ciekawych projektów i kierunków, w których możemy współpracować. Proszę tylko spojrzeć, ile w ostatnim czasie było kontaktów na wyższym szczeblu. To także wizyta w Kijowie polskiego prezydenta Andrzeja Dudy, który przyjechał na obchody 25-lecia niepodległości Ukrainy. To także udział przewodniczącego Rady Najwyższej Ukrainy Andrija Parubija w spotkaniu szefów parlamentów krajów Europy Środkowo-Wschodniej w Warszawie. Miała miejsce wizyta ukraińskiego premiera Wołodymyra Hrojsmana na Forum Ekonomicznym w Krynicy oraz negocjacje szefów rządów w formacie Grupa Wyszehradzka plus Ukraina. Oczywiście, podczas przedsięwzięcia odbywały się także dwustronne, ukraińsko-polskie spotkania na odpowiednim szczeblu. Ponadto podczas pobytu w Krynicy wicepremier Iwanna Kłympusz-Cyncadze spotkała się z ministrem spraw zagranicznych Witoldem Waszczykowskim, spotkali się także ministrowie energetyki Ukrainy i Polski. Planowana jest wizyta ministra spraw zagranicznych Polski Witolda Waszczykowskiego na Ukrainie.

Dość aktywnie pracujemy nad wdrożeniem nowych lub już istniejących, konkretnych projektów. Myślę, że teraz główne wysiłki polityków należy skupić na pogłębianiu ukraińsko-polskiej współpracy i opracowaniu strategii dwustronnej współpracy na przyszłość, a historykom trzeba dać szansę zajmować się zagadnieniami historycznymi.

– Rada Najwyższa Ukrainy odpowiedziała polskim partnerom, przyjmując dokument potępiający orzeczenie Sejmu. Czy ukraińscy parlamentarzyści nie zareagowali zbyt łagodnie?

Reakcja ukraińskich parlamentarzystów była wyważona i nakierowana właśnie na rozwój ukraińsko-polskich stosunków w duchu pojednania i wzajemnego zrozumienia. Wiem, że były różne podejścia do tej kwestii: ktoś z Ukraińców chciałby zobaczyć bardziej stanowczą odpowiedź, powołując się na doświadczenie oraz pamięć swoich rodzin i rozumiem ich uczucia. Jestem jednak zadowolony z tego, że dokument przyjęty przez ukraiński parlament nie został zbudowany na zasadzie „oko za oko, ząb za ząb”, a opiera się na uczczeniu ofiar, pojednaniu i zjednoczeniu.

Myślę, że po rezolucji Rady Najwyższej nie dojdzie do dalszego pogorszenia sytuacji, zwłaszcza na szczeblu oświadczeń politycznych. Powinniśmy wznowić praktykę podejmowania wspólnych decyzji parlamentarnych, odnoszących się do wspólnej historii. Podczas wizyty przewodniczącego Rady Najwyższej Ukrainy Andrija Parubija w Warszawie 30 sierpnia wystąpiliśmy właśnie z taką inicjatywą. 

Przykład z historii pokazuje, że gdy Ukraińcy i Polacy walczą między sobą, żaden z krajów nie czerpie z tego korzyści. Natomiast gdy ze sobą współpracują, przynosi to dobro dla każdego kraju i dla regionu w ogóle, a może nawet dla całej Europy.

Musimy przede wszystkim uczcić pamięć tych osób, które zginęły. I nie ma znaczenia, czy to Polacy, czy Ukraińcy i przedstawiciele innych narodów, mieszkających lub walczących na tym terenie. Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko, kładąc wieniec pod pomnikiem Rzeźi Wołyńskiej w Warszawie, dał tego dobry przykład. Po drugie, musimy potępić morderstwa ludności cywilnej i nie dopuścić do tego w przyszłości. A po trzecie, musimy pamiętać o przyczynach, które doprowadziły do tak wielkich tragedii i ofiar w ludziach. Dlatego uważam, że powinniśmy dać historykom szansę, by starannie i wspólnie, podkreślam, wspólnie popracować nad tym problemem i zbadać powody, dla których Ukraińcy i Polacy zaczęli się nawzajem zabijać. A już znając te przyczyny, nie dopuścić do ponownego stworzenia takich warunków. Politycy powinni przy tym czuć swoją szczególną odpowiedzialność za nastroje społeczne i nie budować swoich ocen na ofiarach i naszej wspólnej tragedii, nie rzucać oskarżeniami, bo to tylko przyczynia się do rozprzestrzeniania wzajemnych uprzedzeń.

– Powstaje film „Wołyń”. Istnieje taka opinia, że od tego, w jaki sposób zareaguje polska elita, czy pójdzie ona na premierę i jak ją skomentuje, zależą niemalże relacje między dwoma krajami.

– Nie przeceniałbym znaczenia tego filmu. Jest to mimo wszystko wymysł artystyczny reżysera, jego jednostronna, subiektywna wizja. To prawda, że może on mieć wpływ na opinię społeczną. Ale na pewno nie będzie decydujący dla naszych stosunków, zwłaszcza teraz. Tym bardziej, że film pokazuje również, iż problemy rozpoczęły się wraz z nadejściem nazistowskich i radzieckich okupantów, którzy rozpalili ten ogień wzajemnej nienawiści. Rozmawiałem rok temu z reżyserem filmu. Wydawało mi się, że zdaje sobie sprawę, jakie konsekwencje może mieć ten film dla ukraińsko-polskich stosunków. Mam nadzieję, że on również nie chce, by ten film stał się kamieniem obrazy między Ukraińcami i Polakami.

Ale w żadnym wypadku nie należy robić z tego filmu fetyszu. Należy również pamiętać, że pan Smarzowski jako reżyser ma specyficzne podejście do historii i przedstawiania takich lub innych scen historycznych. Dotyczy to nie tylko filmu „Wołyń” lub ukraińsko-polskich stosunków. Ktoś inny może inaczej by to przedstawił, ale on widzi to tak. Nakręcił na przykład film „Róża”, gdzie też zostały pokazane straszne, brutalne sceny. Dlatego takie podejście do przybliżenia historii współczesnemu widzowi dotyczy nie tylko Ukraińców, więc nie można z niego robić symbolu ukraińsko-polskich stosunków.

– Jeśli mowa o filmach, niedawno ukazała się produkcja „Smoleńsk”. Co wie pan o stanowisku Polski w stosunku do Ukrainy — czy kraj jest gotowy bezpośrednio oskarżyć Rosję o tę zbrodnię?

– Z tego co wiem, działa nowa komisja mająca zbadać nowe fakty, które pojawiły się w trakcie dochodzenia. Nie chciałbym komentować tego procesu i przewidywać jego wyników, szczególnie wtedy, gdy trwa śledztwo. Jest to wewnętrzna sprawa Polski, która w tej strasznej tragedii straciła wysokich przedstawicieli politycznej i wojskowej elity. Ukraina również straciła swoich prawdziwych przyjaciół, z którymi pracowaliśmy i budowaliśmy plany na dobrą perspektywę ukraińsko-polskich stosunków. Dlatego naturalna jest intencja polskich władz, by dotrzeć do prawdy, przedstawić szczegóły i wskazać sprawców. 

– Wróćmy do Ukrainy. Tak premier Polski, i premier Ukrainy, i Pan mówił o konieczności przywrócenia porządku z kolejkami na ukraińsko-polskiej granicy. Jak rozwiązać ten problem?

– Przede wszystkim trzeba korzystać z możliwości, które teraz mamy. Mamy 8 punktów kontrolnych, które można rozszerzyć lub ulepszyć ich infrastrukturę i obsługę. Wydzielono na to środki z kredytu, który Polska zgodziła się przyznać Ukrainie – to 100 milionów euro. Chcę wyjaśnić, że środki te są przyznawane na warunkach kredytu wiązanego, czyli większość wykonawców projektów będą stanowić polscy wykonawcy generalni. Teraz zależy od Ukrainy, kiedy wniesiemy propozycje projektów, które będą finansowane z tego kredytu.

Po drugie – wspólna kontrola celna i paszportowa. Skróci to czas kontroli dokumentów prowadzonej zarówno przez służbę celną, jak i graniczną, a także zminimalizuje możliwość nadużyć ze strony celników i funkcjonariuszy straży granicznej, ponieważ będą oni musieli stale mieć siebie nawzajem na oku.

Następny kierunek to poprawa dróg po stronie ukraińskiej. Chodzi o jakość pokrycia i przepustowość naszych dróg, prowadzących do granicy. Ponieważ na przykład przy przekraczaniu granicy Korczowa – Krakowiec do ukraińskiej granicy prowadzi trzypasmowa autostrada A4, a za granicą pozostaje tylko jeden pas. To zupełnie zrozumiałe, że pojawi się korek. A wtedy już zaczynają się nadużycia — ktoś próbuje objechać, przekupić i tak dalej. Dlatego drogi to priorytet, bo to magistrala nie tylko do Polski, ale też całej Europy.

Jest jednak jeszcze jedna opcja ominięcia kolejek na granicach — wykorzystanie potencjału połączenia kolejowego oraz zwiększenie liczby połączeń lotniczych i rozszerzenie ich geografii. Obecnie mamy loty z Gdańska do Iwano-Frankiwska, z Radomia do Lwowa i z Warszawy do Winnicy, rozpatruje się kwestię korzystania z lotniska w Poznaniu, Katowicach, Wrocławiu. Wzrost liczby lotów wpływa na zmniejszenie cen biletów lotniczych i pozwala szybciej dotrzeć do Polski.

– A nie mówi się o zwiększeniu liczby przejść granicznych?

– Tak, koniecznie trzeba to zrobić. Podam prosty przykład: na polsko-niemieckiej granicy przed wstąpieniem Polski do UE było 48 punktów kontrolnych, na granicy ukraińsko-polskiej — osiem. A odcinek granicy i liczba osób, które ją przekraczają, jest mniej więcej taka sama. To sześć razy mniej. Oznacza to, że gdybyśmy zrobili tak samo, to te kolejki po prostu by znikły.

Nawiasem mówiąc, premier Ukrainy Wołodymyr Hrojsman rozmawiał o tym ze swoimi partnerami zarówno z Polski, jak i Węgier i Słowacji, z którymi też mamy wspólne granice. Wszyscy partnerzy z Grupy Wyszehradzkiej rozumieją, że trzeba rozwiązywać ten problem, który staje się szczególnie aktualny po wprowadzeniu trybu bezwizowego, ruchu bezwizowego. Zwiększy to bowiem liczbę osób, które przechodzą kontrolę. Przywódcy tych krajów są nawet gotowi ze swoich środków oraz środków Unii Europejskiej budować nowe przejścia graniczne na naszych wspólnych granicach.

– Nie jest tajemnicą, że wkład w kolejki na granicach wnoszą ci, którzy przekraczają granicę w ramach programu „małego ruchu granicznego”. Wokół tego tematu prowadzone są dyskusje i brzmią opinie że trzeba w ogóle go znieść. Jak pan to skomentuje?

Jednoznacznie trzeba go uporządkować, ponieważ mały ruch graniczny zmienił się w „mały ruch biznesowy”. Chociaż kiedy wprowadzono go na ukraińsko-polskiej i polsko-słowackiej granicy, w założeniu miało to przyczyniać się do wzmocnienia kontaktów międzyludzkich, rozwoju szlaków kulturalnych i turystycznych, tak jak jest to przyjęte w Europie. W ogóle nie przewidywało to jednak rozwoju małych firm na podstawie tych dokumentów, i to czasem niezbyt uczciwych firm. Dlatego trzeba go jakoś uporządkować. Są tu dwa podejścia. Ten okres, kiedy zawieszono mały ruch graniczny między Ukrainą a Polską podczas szczytu NATO i Światowych Dni Młodzieży pokazał, że kolejek na granicach nie było. Oznacza to, że duża liczba osób, które tworzą teraz kolejki, to ludzie przekraczający granicę na podstawie dokumentów o małym ruchu granicznym. Wraz z wprowadzeniem ruchu bezwizowego sytuacja wyrównuje się. Pozwala to każdemu, kto posiada paszport biometryczny, przekraczać granice bez wiz, dlatego zapotrzebowanie na MRG nie będzie tak wielkie.

Drugi wariant to wydzielenie osobnych przejść granicznych lub osobnych linii na przejściach granicznych dla małego ruchu granicznego, w tym otwarcie nowych pieszych przejść granicznych. Wówczas dla reszty obywateli, podróżujących z innych regionów, zostaną stworzone lepsze warunki przekraczania granicy, związane ze zmniejszeniem kolejek.

Między Ukrainą i Polską istnieje specjalny, instytucjonalny mechanizm współpracy – Międzyrządowa Rada Koordynacyjna ds. Współpracy Międzyregionalnej. Planujemy 19 października we Lwowie przeprowadzić kolejne jej posiedzenie. W ramach tej Rady działa osobna Komisja ds. Przejść Granicznych i Infrastruktury, która przeprowadzi swoje posiedzenie pod koniec września tego roku. Myślę, że będzie to dobra okazja do omówienia wszystkich pilnych spraw, dotyczących zdolności przepustowej granicy i uzgodnienia dokładnych, praktycznych kroków, by poprawić warunki przekraczania granicy dla naszych obywateli.

– Wspomniał pan o ruchu bezwizowym. Przywódcy krajów Grupy Wyszehradzkiej mówili w Krynicy także o tym. Wygląda to już jednak jak mantra, w którą od dawna nikt nie wierzy. 

– Myślę, że UE podejmie decyzję o przyznaniu Ukrainie ruchu bezwizowego. Unia Europejska na dziś nie ma argumentów, by tego nie zrobić. Decyzja może zostać podjęta jesienią, ale jej wprowadzenie w życie wymaga pewnego czasu. Nie chodzi nawet o to, że procedura podróży za granicę zostanie uproszczona. Ma to znaczenie psychologiczne i geopolityczne, bo będzie oznaczało przystąpienie Ukrainy do przestrzeni europejskiej, realny krok na drodze do integracji europejskiej, na który zasługuje naród ukraiński. Nawiasem mówiąc, Polska, mająca najdłuższą granicę UE z Ukrainą, zdecydowanie opowiada się za zniesieniem obowiązku wizowego dla Ukraińców. Ukraińscy i polscy funkcjonariusze straży granicznej skutecznie ze sobą współpracują. Jest to dość mocny argument dla pozostałych europejskich liderów, krajów, które nie graniczą z Ukrainą. 

– Na Ukrainie pojawił się teraz nowy ambasador — Jan Piekło. Czy zna go pan i co jego mianowanie oznacza dla Ukrainy?

Współpracowaliśmy w PAUCI — polsko-ukraińsko-amerykańskiej inicjatywie współpracy. Byłem tam w latach 1999-2001, a on później. Przyjaźnimy się, dobrze go znam. Często byliśmy na tych samych przedsięwzięciach i zupełnie tak samo widzimy potrzebę wzmocnienia ukraińsko-polskiej współpracy i budowania naszych relacji na podstawie pojednania.

– Czyli pogorszenie polsko-ukraińskich stosunków to mit?

– Nawet jeśli mówimy o prawdzie historycznej, nie należy wykorzystywać jej do walki politycznej lub oskarżeń. Historia powinna należeć do historyków. A politycy powinni bardzo ostrożnie podchodzić do wykorzystywania historii w oświadczeniach i deklaracjach politycznych, pamiętając i wychodząc z założenia, że nie opłaca się nam pogorszenie stosunków. Potrzebne jest zjednoczenie i współpraca. Jeśli jednak niektórzy politycy, zainspirowani stanowiskiem innych krajów, nie są zainteresowani ukraińsko-polskim zjednoczeniem i starają się przedstawić negatywny obraz naszych stosunków, warto poddać w wątpliwość szczerość ich wypowiedzi. Nadal uważam, że większość polityków — zarówno na Ukrainie, jak i w Polsce – jest świadoma, że nasz interes leży w przyjaznych stosunkach i intensywnej współpracy zarówno w kierunku dwustronnej, dobrosąsiedzkiej współpracy, jak i współpracy obu krajów w Europie. A ta większość polityków zdominuje te głosy, które pojawiają się i poddają w wątpliwość możliwość współpracy między dwoma państwami. To, co dzieje się teraz w naszych stosunkach, te intensywne kontakty, mówi, że wszystko będzie dobrze.

Rozmawiała: Wiktorija Czyrwa

,

Outdated Browser
Для комфортної роботи в Мережі потрібен сучасний браузер. Тут можна знайти останні версії.
Outdated Browser
Цей сайт призначений для комп'ютерів, але
ви можете вільно користуватися ним.
67.15%
людей використовує
цей браузер
Google Chrome
Доступно для
  • Windows
  • Mac OS
  • Linux
9.6%
людей використовує
цей браузер
Mozilla Firefox
Доступно для
  • Windows
  • Mac OS
  • Linux
4.5%
людей використовує
цей браузер
Microsoft Edge
Доступно для
  • Windows
  • Mac OS
3.15%
людей використовує
цей браузер
Доступно для
  • Windows
  • Mac OS
  • Linux