Główna inicjatywa mająca na celu uwolnienie przetrzymywanej w Rosji bohaterki Ukrainy powstała w Polsce. Teraz potrzebna jest solidarność całej Unii. Ale czy Europę na to stać? Stan zdrowia więzionej kobiety jest coraz gorszy.
Jeszcze 9 marca ukraińska pilotka Nadia Savchenko ostro atakowała rosyjski sąd. Od kilkunastu dni jednak jej stan zdrowia jest coraz gorszy. Zdecydowała się ona na strajk głodowy, który mocno osłabia już jej organizm.
Ukraińskie władze nie mają jednak szczegółowych informacji na temat swojej obywatelki. Maja je jednak prawnicy Savchenko i są one zatrważające.
Dziś o żołnierce, której wbrew oczywistym dowodom, zarzuca się nakierowanie ukraińskiego ognia na rosyjskich dziennikarzy, mówi cały świat. Jednak tuż po jej pojmaniu trzy lata temu, sprawą kobiety zainteresowała się tylko polska organizacja "Otwarty dialog", która opłaciła jej prawników. Stworzyli oni też listę osób, którzy są odpowiedzialni za pojmanie i przetrzymywanie Ukrainki. Jest to tzw. lista Savchenki, która liczy 29 nazwisk. Jeśli Parlament Europejski wdroży ją w życie, UE będzie mogła zabronić tym osobom wjazd na jej teren oraz zablokować ich konta bankowe.
W Polsce sprawa Nadii Savchenko połączyła wszystkie opcje polityczne. Posłowie PO i PiS stworzyli wspólną uchwałę w sprawie Ukrainki.
Wideo materiału, zamieszczające komentarz Ambasadora Andrija Deszczyczy: http://wiadomosci.onet.pl/swiat/czy-europa-uwolni-nadie-savchenko/jtc4qx